Muzeum zorientowane na odbiorcę, czyli jakie?

Dzisiaj opis idei Vistor-Oriented Museum w telegraficznym skrócie. Zerknij na 6 głównych kryteriów i przekonaj się, czy Twoje muzeum spełnia definicję instytucji stawiającej publiczność w centrum zainteresowania.

Muzeum zorientowane na odbiorcę priorytetowo traktuje potrzeby i zainteresowania swoich odwiedzających. Zamiast skupiać się wyłącznie na przechowywaniu i prezentowaniu obiektów lub dzieł sztuki, stawia silny nacisk na stworzenie całościowego, pozytywnego i angażującego doświadczenia dla swojej publiczności. Dlatego stara się stworzyć takie środowisko, które dla różnych grup wiekowych będzie przyjazne, przyjemne i sprzyjające zdobywaniu wiedzy. To oznacza, że w polu zainteresowania trzeba mieć znacznie więcej niż tylko wystawy! Choć oczywiście, to one są sercem każdego muzeum. 

Angażujące wystawy

Najważniejszym elementem pozytywnego doświadczenia jest wystawa. Tak, która angażuje nie tylko umysł, ale również emocje. Taka, która wzbudza ciekawość, zachęca do aktywności i zostawia trwały ślad w pamięci. Można by powiedzieć – interaktywna, o ile to pojęcie znaczy dla nas więcej niż naszpikowanie dotykowymi ekranami. I oczywiście taka, która nie wymaga od odbiorcy specjalistycznej wiedzy albo innych zaawansowanych kompetencji, żeby mógł zrozumieć jej podstawowy sens. 

Szyte na miarę programy edukacyjne

Drugi kluczowy element to działalność edukacyjna dostosowana do różnych grup wiekowych, zainteresowań, stylów poznawczych. Dlatego konieczna jest różnorodność i tematów i form działań. Dzisiaj muzea to nie tylko oprowadzania, wykłady i warsztaty. To spacery, gry miejskie i fabularne, debaty, projekcje filmowe, nauka praktycznych umiejętności, a nawet… zajęcia taneczne albo joga. 

Przyjazna przestrzeń

Równie ważne jest projektowanie przestrzeni z myślą o zwiedzających. Czy łatwo się po niej poruszać? Czy wiadomo którędy dostać się na wystawę i gdzie jest najbliższa toaleta? Czy nawigowanie po wystawie jest intuicyjne czy można się poczuć zagubionym? Czy przewidzieliśmy miejsce na odpoczynek? Czy zwiedzający, niezależnie od wieku i kompetencji kulturowych, czują się swobodnie przebywając i przemieszczając się po muzeum? 

Sensowne wykorzystanie technologii

Dzisiaj większość wystaw w jakiś sposób wykorzystuje tzw. nowoczesne technologie. To m.in. interaktywne ekrany, aplikacje do pobrania na telefon, rzeczywistość wirtualna, audioprzewodniki. Ale musimy się upewnić, że technologia faktycznie służy naszym celom: pomaga pokazać coś niedostępnego w inny sposób, wynika ze scenariusza wystawy, angażuje i edukuje. Albo realnie  pomaga poruszać się po muzeum. W innym przypadku to tylko gadżety. Na dodatek często się psujące (regularnie więc sprawdzajcie, czy działają!). 

Dbanie o dostępność

Wszystkie powyższe elementy nie będą miały większego znaczenia, jeśli nie zadbamy o dostępność naszego muzeum. Ale taką szeroko rozumianą. Bo dostępność to nie tylko dostosowanie wystaw dla osób z różnymi typami niepełnosprawności czy brak barier architektonicznych. To też np. komunikatywność idei wystaw i tekstów im towarzyszących, to miejsca do siedzenia, to możliwość porozumienia się w języku innym niż polski, to przystępne ceny biletów i dogodne dni/godziny otwarcia muzeum, to zróżnicowane formy działalności, to empatyczna obsługa. 

Angażowanie społeczności

Ostatnie i chyba najtrudniejsze kryterium – zwłaszcza dla dużych muzeów w wielkich miastach – to angażowanie lokalnej społeczności w życie instytucji. Ale takie realne, a nie deklarowane we wnioskach o dofinansowanie. To współpraca z lokalnymi grupami – czy to o zainteresowaniach zbieżnych z profilem muzeum, czy bliskimi terytorialnie. To udostępnianie przestrzeni muzeum na organizację wydarzeń sąsiedzkich, to własne działania animujące okolicznych mieszkańców. To programy wolontariatu lub zbieranie wśród mieszkańców historii powiązanych z tym, co gromadzimy i pokazujemy w naszym muzeum. Ale to również badanie opinii i dostosowywanie programu do potrzeb i zainteresowań lokalnej społeczności czy uwzględnianie stylu życia odbiorców w planowaniu godzin wydarzeń. Wszystko, co przybliża nas do stania się częścią życia naszej społeczności. 

Jak widzisz, budowanie muzeum zorientowanego na odbiorców to wielostopniowy proces. Taki, który nigdy się nie kończy – bo pojawiają się nowe grupy mieszkańców, dorastają kolejne pokolenia, zmieniają się potrzeby i wzorce związane z uczestnictwem w kulturze. Trzymanie kursu “na publiczność” wymaga więc konsekwencji, zaangażowania i otwartości na zmieniającą się rzeczywistość. To trudne. Ale dobra wiadomość jest taka, że dzięki temu my – pracowniczki i pracownicy muzeów – mamy szansę nie przemienić się w przyprószone kurzem i rutyną eksponaty. 

Tekst powstał w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2024.

2 odpowiedzi na „Muzeum zorientowane na odbiorcę, czyli jakie?”

  1. […] przełomie wieków w krajach anglosaskich popularność zdobywało podejście Vistitor-Centered Museum (czasem Vistior-Oriented Museum). Jednym ze sztandarowych narzędzi tego podejścia jest karta praw […]

  2. […] o obiektach na zewnątrz. W muzeum, które teoretycznie jest zamknięte! Absolutnie fantastyczne i odbiorco-centryczne! Widzę w tym głębokie zrozumienie potrzeb odbiorców i kontekstu zwiedzania skansenu. […]

Skomentuj Skansen, czyli nowoczesne muzealnictwo – Muzea dla ludzi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *