Wiesz lepiej, czego potrzebują odbiorcy? Nie interesuje Cię, jak czują się goście w Twojej instytucji? Albo uważasz, że to publiczność musi się dostosować do Twojej wizji? Jeśli tak, to nie czytaj dalej. Bo UX Design raczej nie jest dla Ciebie. I pewnie nie przekonam Cię, że praca dla publiczności to całkowite przeciwieństwo robienia czegoś „pod publiczkę”.
UX i UX Design
User Experience (UX) to doświadczenie użytkownika, a celem UX Designu jest projektowanie tych doświadczeń w możliwie najlepszy sposób. Chodzi więc o to, żeby jak najbardziej zaspokoić potrzeby odbiorcy i usunąć jak najwięcej przeszkód, które mogłyby mu utrudnić korzystanie z naszej oferty. Tak, żeby nasze usługi lub produkty spełniały swoje funkcje, a korzystanie z nich było proste, przyjemne i cieszyło użytkownika.
Pojęcie UX Design upowszechniło się w sektorze produktów cyfrowych – stron internetowych, sklepów on-line i aplikacji. Ale świadome projektowanie doświadczeń użytkownika sprawdza się również w przypadku fizycznych produktów i usług.
Biznes elementy tego podejścia – takie jak badanie potrzeb, prototypowanie, ciągłe udoskonalanie – stosuje od dawna. Nowe technologie dały jedynie możliwości zbierania znacznie większej ilości danych od użytkowników i rejestrowania ich realnych zachowań. A tym samym szybsze i bardziej precyzyjne udoskonalanie produktów.
Sprawdź zamiast się domyślać
W przypadku biznesu chodzi oczywiście o to, żeby nie marnować pieniędzy na produkty i usługi, z których klienci nie będą chcieli korzystać. Dlatego jak najwcześniej poddaje się je testom – jeszcze w niedoskonałej, prototypowej formie. A udoskonalanie odbywa się już na podstawie realnych doświadczeń użytkowników z produktem.
Służy do tego tzw. MVP (minimum valueable product), czyli taka oszczędna, minimalna wersja, ale dająca wartość użytkownikowi. Czyli np. apka, która już spełnia swoją funkcję, ale zamiast dopieszczonego interfejsu ma schematyczny układ. Chodzi o to, żeby nie inwestować za dużo w coś, co być może trzeba będzie zaprojektować od nowa, albo z czego w ogóle zrezygnujemy.
W myśl zasady, że lepiej zaryzykować – choć może raczej należałoby powiedzieć “zainwestować w badanie rynku” – kilka tysięcy niż wydać 100 tysięcy na coś, z czego ludzie nie będą korzystać i co finalnie trafi do kosza. A większe pieniądze wydać tylko na to, co przejdzie testy i zyska aprobatę użytkowników – i udoskonalać produkt na podstawie realnych zachowań użytkowników.
UX Design w muzeum?
Do czego można używać UXD w muzeach? Najkrótsza odpowiedź to: do wszystkiego, co robimy dla publiczności. Projektowania przestrzeni, wprowadzania udogodnień albo nowej oferty, organizacji wystaw czy programowania działalności edukacyjnej.
A ponieważ sercem każdego muzeum są wystawy, a na dodatek są to najkosztowniejsze projekty (nie licząc oczywiście inwestycji w infrastrukturę), to w tym przypadku prototypowanie i testowanie wydaje się wręcz obowiązkowe.
Testowanie wystaw
Testować można już sam pomysł na wystawę – ten sam temat można przecież ująć z różnych stron, a może się okazać, że jakiś sposób będzie znacznie bardziej przyciągający, zrozumiały lub ważny dla odbiorców niż inne. Może też się zdarzyć, że jeśli z rozmawiania z publicznością uczynimy stałą praktykę, to nawet tematy wystaw będą płynęły od ludzi, którzy nas odwiedzają.
Testować można też liczbę i atrakcyjność obiektów oraz ich rozłożenie w przestrzeni (np. w kontekście kierowania uwagą zwiedzających) czytelność podpisów, jasność przekazu wystawy, ścieżki poruszania się zwiedzających.
Można sprawdzać, gdzie zwiedzający trafia na przeszkody, czego nie rozumie, gdzie się gubi, czy zauważa opisy i czy je wszystkie i w całości czyta (i czego w nich nie rozumie, albo czego mu brakuje lub w którym miejscu traci zainteresowanie), co go szczególnie interesuje. Podczas testów dowiemy się też, kiedy użytkownika dopada znużenie i czemu tak się dzieje – może umieściliśmy za dużo treści lub obiektów, może oświetlenie jest nieodpowiednie, albo jest za głośno, a może brakuje na wystawie momentów wytchnienia dla głowy i oczu lub po prostu miejsc, gdzie można usiąść.
Sprawdź, jak testowałam teksty wprowadzające do wystawy.
Ciekawość i empatia
Oczywiście pojawia się pytanie: ale jak to zrobić? Czym w przypadku muzeum byłoby prototypowanie? Czy przez to wystawy nie będą jeszcze droższe? Do tematu metod pracy inspirowanych UX Design dojdziemy w kolejnych artykułach. Sukcesywnie będę je opisywać, a pod koniec projektu opublikuję je zebrane w specjalnym narzędziowniku.
Ale tak naprawdę najważniejsza jest nasza postawa. Chęć i gotowość do pracy z myślą przede wszystkim o odbiorcach. Zaciekawienie tym, co myślą, czego potrzebują, co jest dla nich ważne, jakie tematy ich poruszają. A także umiejętność spojrzenia na swoją instytucję oczami odwiedzających. Co widzi, kiedy wchodzi? Kogo spotyka? Czy wie, dokąd pójść? Czego może potrzebować, zanim wejdzie na wystawę? Co mija po drodze i co o tym pomyśli? Jakie mogą być jego wrażenia? Co mówi mu pierwszy rzut oka na salę wystawienniczą? Czy wie, w jaki sposób poruszać się po wystawie? Itp itd.
Dla publiczności, to nie pod publiczkę
Jeśli zawodowo ukształtowało Cię przekonanie, że rolą muzeum jest “oświecanie” ludzi i że to odwiedzający muszą sprostać wizji kuratorów, to pewnie nie będzie Ci łatwo przejść na podejście “klientocentryczne”. Bo gdybyśmy myśleli o zadowoleniu publiczności, to w muzeach byliby tylko Picasso i Łempicka.
Ale widzisz, jest tu pewien paradoks. Jeśli masz coś ważnego do przekazania światu, to tym bardziej powinno Cię interesować to, jak możesz to robić skuteczniej!
W idei “muzeum dla ludzi” wcale nie chodzi o to, żeby robić tylko takie wystawy, które będą się super sprzedawały i które będą “łatwe, miłe i przyjemne”.
Nie! Chodzi właśnie o to, żeby to, czym chcesz się podzielić – czego chcesz nauczyć, do czego chcesz przekonać – naprawdę trafiło do odbiorców. Tak, żeby Twój (i całego muzeum) wysiłek dał jak najlepszy efekt – żeby zwiedzający najpierw przyszli, a potem naprawdę weszli w świat wykreowany przez wystawę, zaangażowali się w poznawanie Twojej opowieści, zrozumieli to, co mówisz i zapamiętali to, na czym najbardziej Ci zależy, a może nawet wyszli odmienieni z muzeum. A potem jeszcze polecili Twoją wystawę innym ludziom.
UX, czyli robienie sensu
Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego w pracy niż świadomość, że to co robimy ma sens: jest potrzebne, zauważone, rozwija ludzi, czyni świat odrobinę lepszym lub chociaż ciekawszym. W pracy muzealnika też można tego doświadczyć – wystarczy zaciekawić się tymi, dla których pracujemy.
Tekst powstał w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2024.

Skomentuj Pisz jak Victoria i Albert – Muzea dla ludzi Anuluj pisanie odpowiedzi