Muzea dla ludzi wg EMYA

European Museum of the Year Award (EMYA) to prestiżowa nagroda przyznawana muzeom w Europie od 1977 roku. Pracę muzealników oceniają inni muzealnicy, a kryteria konkursu są wciąż aktualizowane. Startować mogą muzea z nową lub zmodernizowaną wystawą stałą / główną (w ciągu ostatnich 3 lat).

Nagroda nie skupia się na wielkości czy znaczeniu kolekcji, lecz na tym, jak muzeum angażuje społeczność i reaguje na współczesne wyzwania. Jest więc jednocześnie forum dyskusji o zmieniającej się roli muzeów. Dyskusji toczonej przez muzealników z różnych krajów, pokoleń i kontekstów społeczno-politycznych. Dzięki temu wizja “dobrego muzeum” jest praktyczna, oddolna i pojemna. Mogą zmieścić się w niej muzea małe i duże, bogate i biedne, nowo wybudowane i wiekowe, ale odnowione. 

Kryteria EMYA mogą więc posłużyć za kolejną miarę nowoczesności i tym samym być jedną z odpowiedzi na pytanie, co to znaczy nowoczesne muzeum. A tym samym tekst ten dołącza do dwóch wcześniejszych artykułów: Nowoczesne znaczy multimedialne? i Nowoczesne muzeum wg Chata GPT.

EMYA od kuchni

Muzeum, w którym pracuję, zgłosiło się do konkursu w tym roku, przeszło dwa etapy oceny i otrzymało nominację.

Nie będę referować tego, co możecie poczytać na stronie internetowej EMYA. Raczej opowiem, czego i w jaki sposób szukali jurorzy w odwiedzanych muzeach. Nasza dyrekcja udostępniła bowiem pracownikom zarówno formularz aplikacji, jak i pytania przesłane przez jurorkę przed wizytą. Z jurorką spotkało się 7 osób z naszego muzeum (miało więcej, ale zabrakło już czasu). 

Dlaczego warto zgłosić się do konkursu?

Oczywiście nominacja w konkursie, nie mówiąc już o nagrodzie, to prestiż i potwierdzenie, że idziemy w dobrą stronę. Jednak największą wartością udziału w konkursie jest możliwość autorefleksji nad tym, jak działamy oraz przejrzenie się w oczach jurorów. Skłania do tego najpierw dłuuuuga aplikacja, którą trzeba wypełnić – i tym samym uczciwie zdecydować, czy to ten moment, żeby aspirować do grona najlepszych muzeów. A potem kilkugodzinna wizyta jurora, jego liczne i czasem trudne pytania oraz wnikliwa ocena. Jeśli jest się w tym procesie otwartym na inspirację i naukę, można zobaczyć rzeczy, które dotąd nam umykały. 

Jak wygląda wstępna selekcja?

Jak wspominałam, aplikacja jest długa. Wypełniamy ją w języku angielskim. Nasza miała ponad 20 stron!

Oprócz pytań o wielkość zespołu, infrastrukturę, kolekcję i inne zasoby, są pytania o to, co i jak robimy:

  1. Jaki jest profil naszych odbiorców?
  2. Jaką mamy strategię rozwoju publiczności?
  3. Jak widzimy swoją wizję i misję społeczną (public quality)?
  4. Co nowego, innowacyjnego w nosimy do jakości publicznej?
  5. Jak angażujemy lokalną społeczność, grupy docelowe, wolontariuszy?
  6. Co robimy w obszarze edukacji?
  7. Jak dbamy o zrównoważony rozwój? W wymiarze środowiskowym i społecznym?
  8. Co robimy w zakresie dostępności?
  9. Jak budujemy relację pomiędzy “cyfrowym” a “fizycznym”? 
  10. Co chcemy osiągnąć w ciągu najbliższych 5 lat?

Nie da się na te pytania odpowiedzieć deklaratywnie, bo formularz wymaga podania przykładów konkretnych działań w każdym z obszarów. A jednocześnie jest tak skonstruowany, żeby to, co robimy, zestawiać z tym, czym dysponujemy i jakie mamy ograniczenia.

Jak wygląda wizyta jurorska?

Drugi etap oceny to kilkugodzinna wizyta jurora lub jurorki. Spotkanie jest zapowiedziane, a muzeum może się do niego przygotować – juror przesyła plan spotkania i listę poszukiwanych informacji. Ta lista może nam posłużyć za kolejny element definicji nowoczesności wg EMYA. 

Oto ona:

Jak przyciągamy publiczności i zamieniamy ją w społeczność?

Jak tworzymy wyjątkową atmosferę? 

W jaki sposób oferujemy odbiorcom obrazową/sugestywną (imaginative) interpretację i prezentację?

Na czym polega nasze kreatywne podejście do edukacji i do odpowiedzialności społecznej? 

Te kryteria programowe są zestawione z kryteriami, które nazwałabym horyzontalnymi:

Wartości europejskie: Jak w praktyce realizujemy prawa człowieka, tolerancję i dialog międzykulturowy oraz zrównoważony rozwój? 

Sytuacja lokalna: Jak radzimy sobie z wyzwaniami muzealnymi, politycznymi, finansowymi? 

Jurorzy oczywiście znają aplikację. Podczas wizyty oglądają wystawy, rozmawiają z pracownikami muzeum, przyglądają się publiczności i sprawdzają, jak to wszystko działa w praktyce. Spędzają w muzeum prawie cały dzień. 

Między wierszami

To, co najciekawsze, kryje się między wierszami. Jurorzy są bardzo wnikliwi. Sami pracują w muzeach, więc zadają bardzo trafne pytania – takie, które nie pozwalają się schować za deklaracjami albo ogólnikami. Nie robią tego w duchu kontroli, tylko żeby zrozumieć i poznać muzeum oraz ocenić, w którym miejscu tak naprawdę ono jest. 

Widzą, kto jest uprawniony do mówienia w imieniu muzeum. Czy tylko dyrektor czy również pracownicy? Czy pracownicy są cały czas pod kontrolą zarządzających czy mają możliwość swobodnej rozmowy z jurorem? Czy kuratorzy wystaw zasypują odbiorcę (w tym przypadku jurora) apodyktycznymi interpretacjami czy budują bardziej partnerską relację? Jak budowany jest program muzeum, kto ma na niego wpływ? 

Badają, jak dany zespół albo dyrektor rozumie pewne pojęcia – na przykład zrównoważonego rozwoju czy włączania publiczności. Z czyjej perspektywy muzeum opowiada historię, które głosy wzmacnia, a jakie przemilcza (świadomie lub nie)?

Jeśli sytuacja podczas oficjalnej wizyty wyda się jurorowi za bardzo “ustawiona”, wtedy w muzeum za jakiś czas pojawia się inny juror, już bez zapowiedzi i ujawnienia się. Patrzy, jak na co dzień traktowani są odbiorcy, na ile pomocny jest personel, jakie usługi realnie są dostępne, jak jest frekwencja, czy muzeum tętni życiem.

Podsumowanie, czyli muzea dla ludzi

Wszystkie te punkty i cały proces można by sprowadzić do banalnego, ale wciąż nieoczywistego w Polsce stwierdzenia: nowoczesne muzeum to takie, które dobrze służy swojej społeczności. Kolekcja i wystawy to jedynie punkt wyjścia do wpływania na rzeczywistość i tworzenia więzi. Między innymi przez opowiadanie przemilczanych historii i i dawanie głosu tym, którzy byli go pozbawieni. 

Dla mnie to potwierdzenie, że nowoczesne muzeum, to muzeum dla ludzi. Takie, w którym każdy jest ważny i mile widziany

Tekst powstał w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2024.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *