Zapraszam do wirtualnego spaceru po wystawie „Ostatnie lato”. Przenieśmy się na przedwojenne letnisko i zobaczmy, jak aranżacja wspierała efekt podróży w czasie. W pierwszej części znajdziesz opisy, w drugiej filmowy spacer.
Główne założenie aranżacyjne
Do aranżacji i scenografii wystawy podeszliśmy filmowo. Na bazie pogłębionych kwerend, konsultacji ze specjalistami i analiz wizualnych wykreowaliśmy totalne i kompletne wnętrze. Tak, żeby osiągnąć efekt podróży w czasie i wejścia do prawdziwego, zamieszkanego i żyjącego domu.
Ze względu na brak dokumentacji zdjęciowej z willi oprócz różnorodnych źródeł, często „poszlakowych” potrzebna była też odrobina scenograficznej wyobraźni i wnioskowanie przez analogie.
Aranżacja a założenia scenariuszowe
Aranżacja pomieszczeń wynika bezpośrednio z opowiadanej historii. Nasza fikcyjna rodzina to trzy pokolenia – dobór pomieszczeń i ich wyposażenie odzwierciedla wiek, zawody, zainteresowania, doświadczenia naszych bohaterów. Tak, żeby wystawa jak najpełniej opowiadała o wypoczynku w latach 30. XX wieku.
Równie ważne było dla nas stworzenie warunków do fizycznego doświadczenia tematu wystawy, czyli odpoczynku i czasu wolnego. Tak, żeby przestrzeń zachęcała do wejścia w tryb relaksu i zwolnienia tempa.
Fizycznie zanurzamy się więc w przedwojenne wnętrze – pełne kolorów, zieleni, światła i najlepszego polskiego wzornictwa. A psychicznie w życie, za którym coraz częściej tęsknimy. Niespieszne, bez nadmiaru technologii, w którym otaczamy się pięknem, rozkoszujemy promieniami słońca na werandzie, prowadzimy ciekawe życie towarzyskie, ale też jesteśmy twórczy i zaangażowani społecznie.
| Metody i podejścia użyte przy opracowaniu scenariusza i odtwarzaniu realiów historycznych: 1) kwerendy w archiwach, muzeach i bibliotekach; 2) konsultacje z historykami oraz znawcami architektury, wyposażenia wnętrz, obyczajowości w latach 30. XX wieku; 3) obiekty: praca w oparciu o naszą kolekcję, zakupione przedmioty „z epoki” (bez statusu muzealiów), repliki i rekonstrukcje; 4) storytelling; 5) Visitor-Centered Museum: temat i idea wystawy wynikały z analizy potrzeb odbiorców); 6) User Experienced Design: zaprojektowanie całościowego doświadczenia muzealnego oraz prototypowanie rozwiązań; 7) Emotion Design: immersyjność, schematy narracyjne oraz świadome oddziaływanie na emocje odbiorcy. |
Opis pomieszczeń
WERANDA WEJŚCIOWA
Pełni funkcję szatni i punktu informacji, ale nadaliśmy jej też pierwsze funkcje narracyjne. Tutaj prezentujemy prawdziwą historię willi (w formie przystępnego tekstu odpowiadającego na najczęściej zadawane pytania) oraz wprowadzamy w klimat i tematykę wystawy (m.in. rower z dwudziestolecia międzywojennego z kolekcji i zawieszka nt. popularności turystyki rowerowej przed wojną).

KORYTARZ

Tu scenografia mocniej zanurza już odbiorców w tematykę wystawy i w atmosferę przedwojennego letniska. Mamy kufer podróżny, repliki strojów, akcesoria do gier na powietrzu, lustro, pudeło na kapelusze oraz rekonstrukcje nakryć głowy z lat 30. Obiekty te mają sygnalizować, że bohaterowie naszej historii właśnie rozpoczęli pobyt w willi letniskowej.

W tym miejscu zaczyna się opowieść – przedstawiamy jej bohaterów, czyli fikcyjną, choć typową dla tamtego czasu i miejsca rodzinę przebywającą na letnisku. Przedstawiamy ideę wystawy “do używania”. Po drugiej stronie ściany znajduje się mapa przedwojennej Rudy Pabianickiej z interaktywnymi, obrotowymi kółkami – po ich obróceniu można zapoznać się z krótkimi opisami atrakcji letniska. Obok krótko opisujemy historię letniska.

KORYTARZ NA PIĘTRZE
To pomieszczenie pełni funkcję ciągu komunikacyjnego, ale jest wykorzystane ekspozycyjnie. Są tu kilimy z kolekcji, wędka i kosz wiklinowy oraz stolik z telefonem. Telefon jest nośnikiem treści scenariuszowych – po podniesieniu słuchawki zwiedzający słyszy relację ciotki z pobytu w uzdrowisku w Zaleszczykach.

JADALNIA NA PIĘTRZE
Ponieważ ważnym elementem kontaktów międzyludzkich na letniskach były wzajemne odwiedziny, największy z pokoi przeznaczyliśmy na jadalnię.

Pośrodku pokoju stoi stół, z koronkową serwetą. W pomieszczeniu jest również serwantka wypełniona zastawą i serwisami do kawy oraz bufet, w którym umieściliśmy m.in. sztućce i obrusy. Dodatkowo na bufecie zobaczy menu rozpisane przez gospodynię na planowane przyjęcie oraz listę niezbędnych zakupów. W jadalni umieściliśmy barek z karafką i zegar stojący, żyrandol oraz dekoracje na ścianach w postaci kilimów z kolekcji Muzeum. Są też kwiaty w wazonie – układanie bukietów z polnych kwiatów było jedną z letniskowych rozrywek. Dodatkowo w pokoju znajdują się obiekty zachęcające do aktywnego spędzania czasu poza budynkiem willi, m.in. serso. W międzywojniu ceniono tężyznę fizyczną, a sprawność i aktywność (zwłaszcza na świeżym powietrzu) uważano za jeden z filarów rozwoju człowieka, o czym świadczy przedruk jednego z wydań kalendarza “Iskier”, w którym zamieszczono instrukcję do praktykowania “dziennego kwadransa dla zdrowia” oraz pozostawione na podłodze hantle.

WERANDA W JADALNI
W końcu pomieszczenia jadalni znajduje się druga z największych werand w willi – tu zrekonstruowaliśmy przestrzeń służącą tzw. werandowaniu. Ta aktywność pozwalała na relaksowanie się w naturze, z jednoczesnym zachowaniem komfortu i domowej wygody. Porady jak najlepiej urządzić werandę czy balkon, żeby spełniała swoją funkcję opisali m.in. autorzy tekstu “Ozdabianie werand, balkonów i okien” (wyd. Życie praktyczne, 1929) – na podstawie takich publikacji zaaranżowaliśmy to pomieszczenie. Widzimy fotele, stolik, krzesła, bambusową etażerkę, na której stoją kwiaty w doniczkach. W ramach rozrywki zwiedzający mogą zagrać we flirt towarzyski lub zanurzyć się w lekturę jednego z przedrukowanych czasopism. Eksponujemy wielkie okna z widokiem na park. Aby dodatkowo zanurzyć odbiorcę w opowiadaną historię oraz doświadczenie relaksu i obserwowania przyrody, na werandzie jest pejzaż dźwiękowy, złożony z odgłosów natury (m.in. trele ptaków, szum drzew).

GABINET
W tym pomieszczeniu kreujemy sytuację męskiego spotkania. Panowie chwilę temu skończyli grać w szachy – zwiedzający mogą rozegrać kolejną partię. W biblioteczce są książki, stanowiące alternatywę dla aktywności na świeżym powietrzu.
W pokoju stoi też biurko głowy rodziny. Można zaglądać do szuflad, żeby lepiej poznać postać mężczyzny i dokumenty, które ukrył przed dziećmi (np. ulotki mobilizacyjne). Na trop tego, co wydarzy się 1 września naprowadza też m.in. audycja radiowa, umieszczona w radioodbiorniku ulokowanym w tym pokoju. Na biurku widzimy m.in. lampkę z budzikiem czy katalog wyrobów meblowych z 1939 roku.

Pokój zdradza turystyczne pasje gospodarza – zauważymy mapy, przewodnik po uzdrowiskach, raki i czekan. A wprawne oko dostrzeże, że Piechowicz nie tylko wypoczywa, ale i pracuje w Rudzie – za szklanymi drzwiami witryny kryją się między innymi… weterynaryjne narzędzia chirurgiczne.

WERANDA DO GRY W KARTY
Bezpośrednio z gabinetu jest przejście do kolejnej werandy, w której analogicznie do poprzedniej znajdują się: niewielki stolik, krzesła i kwiaty w doniczkach. A na środku stoi karciak, czyli rozkładany stolik do gry w karty, z blatem pokrytym suknem (żeby karty się nie ślizgały) i schowkami na karty. Najpopularniejszą grą karcianą tamtych czasów był brydż, a zachowanie przy stole, w tym kwestię długów karcianych regulowały niepisane, ale obowiązujące w dobrym towarzystwie zasady.

POKÓJ MUZYCZNY
W przedwojennej willi nie mogło zabraknąć pokoju do muzykowania. Jeszcze sto lat temu gra na instrumentach muzycznych była powszechną umiejętnością i formą spędzania wolnego czasu.

WERANDA – ATELIER
Ostatnia z werand będzie zachęcała do aktywniejszego wypoczynku niż wcześniejszejsze. Przestrzeń, której okna w całości wychodzą na park, jest idealnym miejscem do twórczej ekspresji – często praktykowanej w zamożnych rodzinach, aspirujących do elity społeczno-intelektualnej.

Na werandzie stoją dwie sztalugi, których zwiedzający mogą używać: rysując na dostępnych kartonach. Oprócz sztalug w przestrzeni umieściliśmy taboret oraz przyrządy rysunkowo-malarskie (kredki, ołówki, węgiel, farby).

POKÓJ DZIENNY (pokój kobiet)
Zarówno z werandy, jak i z pokoju muzycznego, zwiedzający mogą trafić w sytuację kobiecego spotkania. Pokój podobnie jak poprzednie pomieszczenia wypełniają obiekty scenograficzne, meble: stolik i krzesła, szezląg, biurko oraz niciak, kwiaty, obrazki na ścianach i kilimy (z kolekcji).

W tym pokoju pokazujemy, jak zmieniała się sytuacja kobiet przed wojną. Z jednej strony wciąż oczekiwano od nich określonego “zestawu cnót” i umiejętności związanych z dbaniem o dom. A z drugiej, kobiety uzyskiwały nowe prawa i możliwości – np. mogły studiować na uniwersytetach, od 1918 roku miały prawa wyborcze, coraz śmielej wkraczały w świat sztuki, działalności społecznej czy sportu. Dlatego pokazujemy akcesoria reprezentujące obie postawy. Mamy tamborki, nici, przybory do haftowania, wzory ozdób z ówczesnej prasy. Ale też aparat fotograficzny, albumy ze zdjęciami, podręczniki fotografii, maszynę do pisania i przyrządy do pisania listów.

BAWIALNIA
Ostatnie z rekonstruowanych pomieszczeń cieszy najmłodszych odbiorców wystawy. W bawialni pokazujemy, jak w czasach przedwojennych bawiły się dzieci rezydujące w letniskowych willach. Dlatego oprócz mebli wypoczynkowych (np. bujanego fotela) są tu rekonstrukcje przedwojennych drewnianych zabawek (np. Manitiusa), przedruki gier planszowych, koń na biegunach czy drewniane klocki. Ale największą atrakcją jest replika domku dla lalek, który również mamy w kolekcji.


Dodatkowo w pokoju znajdują się obiekty zachęcające do aktywnego spędzania czasu poza budynkiem willi, m.in. serso.

POKÓJ WSPÓŁCZESNY – KONTEKSTY
Tu goście opuszczają świat wykreowany przez wystawę i mogą poznaną przed chwilą historię osadzić w szerszych kontekstach: już w mniej emocjonalny, a bardziej zobiektywizowany sposób.
Za pomocą tekstów, archiwalnych zdjęć, osi czasu i turystycznej mapy II RP przedstawiamy szerszą, kontekstową wiedzę o czasie wolnym i rozwoju turystyki w latach 30. XX w. Odbiorca dowiaduje się, dlaczego właśnie wtedy turystyka zaczęła się stawać zjawiskiem masowym, jakie były jej główne formy i najważniejsze destynacje wyjazdowe Polaków. Na osi czasu widzi, jak rozwijała się kolej, sieć drogowa, żegluga czy połączenia lotnicze, przybywało miejsc noclegowych czy biur podróży albo kiedy powstała kolejka na Kasprowy Wierch.

Umieściliśmy też tutaj więcej obiektów z kolekcji. To np. kubek do picia wód zdrojowych, zabawka drewniana – konik, walizeczka na przybory toaletowe, narty, żabot do stroju narciarskiego, kostium kąpielowy, które nawiązują do tekstów umieszczonych na ścianach. Umiejscowienie tutaj największej liczby obiektów z kolekcji wynika z odmiennego charakteru tej przestrzeni – nie jest już ona planem opowieści naszej historii, a zwiedzający nie są już tutaj w roli uczestnika opowiadanych wydarzeń. Stawiamy ich w sytuacji typowo muzealnej, w związku z tym możemy tutaj wprowadzić więcej rozwiązań służących zabezpieczeniu obiektów i więcej ograniczeń w kontakcie z nimi.

CZYTELNIA/SALA PROJEKCYJNA
Piętro niżej, również poza planem naszej opowieści, zorganizowaliśmy miejsce, w którym zwiedzający mogą zapoznać się z książkami i albumami wykorzystywanymi przez nas do pracy nad wystawą. A w nawiązaniu do kinowych tradycji Rudy Pabianickiej (ta niewielka miejscowość miała aż 3 kina!) wstawiliśmy tam fotele kinowe i wyświetlamy film o architekturze przedwojennych uzdrowisk.
Założenia uzupełniające do wszystkich pomieszczeń
- w każdym pomieszczeniu lekka patyna ścian, oświetlenie z epoki, zasłony i firany w oknach, wysłonięcie obudowami współczesnych elementów;
- w zrekonstruowanych pokojach łącznie ponad 1000 stron przedruków – magazynów, prasy codziennej, biletów do kina, ogłoszeń, poradników, map, kalendarzy itp. – oraz książki wydane przed 1939 rokiem;
- dwie sceny oświetlenia przeznaczone do zwiedzania wystawy w dzień i po zachodzie słońca;
- wybrane obiekty opatrzone muzealnym komentarzem w formie dyskretnych zawieszek.
Fot. duet HaWa / dla CMWŁ
PRZYKŁADOWE OBIEKTY
Serwis z Ćmielowa
Porcelanowy serwis z Ćmielowa, model o nazwie „Płaski”. Takie serwisy wprowadzono do produkcji w latach 1932-34. W skład serwisu wchodziły dzbanki w dwóch rozmiarach, mlecznik, cukiernica i filiżanki ze spodkami. Dzbanek, mlecznik i cukiernica mają zgeometryzowane kształty, o owalnych i spłaszczonych brzuścach i przekroju prostokąta, doskonale pasujące do stylistyki art-deco. Ten serwis ma dekorację „Dzwonki”, ale wytwórnia produkowała też takie komplety z innymi dekoracjami tak, żeby zadowolić gusta możliwie jak najszerszej klienteli. A domowe spotkania towarzyskie przy kawie czy herbacie były wtedy bardzo popularne.
Karciak
Stolik karciak z rozkładanym blatem, z przełomu XIX i XX w. Środkowa część jest wyłożona zielonym suknem po to, żeby karty się nie ślizgały. Blat jest ruchomy i opiera się na oskrzynieniu. Żeby go otworzyć, należy podnieść górną część i obrócić całość o 90 stopni tak, by po zupełnym otwarciu, można było go oprzeć na oskrzynieniu. Oskrzynienie nie tylko jest wspornikiem blatu, ale też schowkiem np. na karty.
W dwudziestoleciu międzywojennym chętnie spotykano się na karty, a najpopularniejszą grą był brydż. Grano, rozmawiano, popijano różne trunki i palono papierosy. Jednocześnie gra była obwarowana różnymi zasadami dotyczącymi zachowania się przy stole czy długów karcianych.
Kilim „Astry”
Kilim „Astry” z lat 30. XX w. to jedna z wielu tkanin, które widzimy na ścianach willi. Jak wiadomo, tkanina we wnętrzu dodaje koloru i ociepla wnętrze, również dosłownie, bo dzięki nim od ścian „nie ciągnie zimno”. W 20-leciu międzywojennym we wnętrzach było sporo tkanin, ale nie wisiały one na każdej ścianie.
„Astry” przykuwają uwagę wielkimi, kolorowymi kwiatami, grupami liści i brązowymi łodygami. Całość jest zgeometryzowana, ale nie tak, żeby zatracić ogólny charakter kompozycji. Kwiaty są kolorowe, z dobrze widocznymi środkami. Grupy liści są zielone i bordowe, a łodygi – brązowe. Do tego główny motyw otaczają brązowe linie z fioletowymi kulkami, co może kojarzyć się z wiciami roślinnymi. Kompozycja nie jest symetryczna. Tło jest jasne, w kolorze kawy z mlekiem. Całość otacza brązowa bordiura. Do tego u góry i u dołu tkaniny są frędzle.
Niciak
Stojący niciak – nieduży, bambusowy, secesyjny mebel z dwiema skrzynkami. Jedna skrzynka jest wyżej i wieńczy całość, a druga, nieco mniejsza jest niżej. Obie otwierają się do góry i, zgodnie z przeznaczeniem, służą do przechowywania przyborów do robótek ręcznych, czyli tamborków do haftowania, igieł i nici, kłębków wełny i drutów lub szydełka. Skrzynki wewnątrz są wyłożone ciemno-czerwoną tkaniną, a pierwotnie były zamykane na kluczyki. Całość opiera się na stelażu z bambusowych prętów. Końcówki prętów są zabezpieczone metalowymi okuciami.
Niciaki były bardzo popularne i stały w wielu domach, bo robótki ręczne były ważną czynnością w codziennym życiu kobiet. Przykładowo, niejedna panienka po lekcjach haftowała i tworzyła różne prace, które później były prezentami dla całej rodziny. Do tego kobiety cerowały też bieliznę i na bieżąco naprawiały odzież.
Lampka z budzikiem
Lampka elektryczna z budzikiem, z ok. 1930 r., wyprodukowana przez węgierską firmę Mofem. Jest to właściwie lampka nocna, ale może też służyć jako biurkowa. Klosz jest metalowy, niklowany i ruchomy, a włącznik jest z przodu, na marmurowej podstawce. Przedmiot ma ogólnie geometryczną formę, półkulisty klosz oraz łuki i kąty w samej bryle przedmiotu, są jakby kwintesencją stylu popularnego wtedy art-deco. A takie lampy, nakryte półokrągłym kloszem, ogólnie określa się słowem „grzybek”, „lampa w formie grzybka”, lub „lampa – grzybek”.
Cache-pot z Pacykowa
Cache-pot, czyli pojemnik na doniczkę, wyprodukowano w Pacykowie (dziś okolice Iwano-Frankiwska w Ukrainie). Fabryka powstała w 1912 roku pod nazwą Pierwsza Galicyjska Fabryka Artystycznych Fajansów i Terracotty. Mimo zniszczeń I wojny światowej nie zakończyła wtedy działalności, tylko kontynuowała ją do 1939 roku, a w 1924 zmieniła nazwę na Fabryka Fajansu w Pacykowie.
W 20-leciu międzywojennym wyroby pacykowskie cieszyły się wielkim powodzeniem i były sprzedawane nie tylko w Polsce i niemal w całej Europie, ale też w obu Amerykach i nawet w Chinach. Fajanse z Pacykowa to przede wszystkim figurki ludzkie i zwierzęce, np. postaci eleganckich kobiet, górali, popiersia znanych ludzi, a także psy różnych ras, ptaki, zwierzęta egzotyczne i inne. Do tego wytwórnia produkowała też m.in. popielniczki i właśnie osłonki na doniczki, czyli cache-pot. Naczynie w willi zdobione jest malowanymi większymi i mniejszymi kwadratami. Malowane są tak, że zaznaczone są ich krawędzie, na zielono lub czerwono, a wnętrza są puste. Ponadto brzusiec otaczają dwie czerwone, delikatnie malowane linie. Dziś wyroby z Pacykowa są cennym i poszukiwanym rarytasem kolekcjonerskim, i pasują zarówno do wnętrz stylowych, jak i bardziej współczesnych.
Pianino z Łodzi
Pianino należało pierwotnie do Władysława Ostrowskiego, który przez 44 lata pracował w fabryce Ludwika Geyera (dzisiejsze muzeum). Jako mistrz wysokich ciśnień nadzorował pracę maszyny parowej. Początkowo mieszkał w małym domku naprzeciwko fabryki, do dziś istniejącym.
We wrześniu 1939 roku z narażeniem życia bronił maszyn i surowców przed rabunkiem. Został aresztowany przez Niemców i wywieziony z Łodzi. Zmarł w obozie Sachsenhausen-Oranienburg. Jedną z niewielu rzeczy, która po nim została, jest pianino z łódzkiej manufaktury Braci Koischwitz. Grały na niej kolejne pokolenia rodziny Ostrowskich. W 2024 roku prawnuczka Dominika przekazała je do muzeum i od razu trafiło na wystawę!
Jedziemy na letnisko!
Ale! Dość gadania. Po prostu sami pojedźmy na wywczas!
Dodaj komentarz