Heatmap, czyli mapa atrakcyjności wystawy

Heatmap to hiperskuteczne narzędzie. Używane głównie przez projektantów stron internetowych, ale stosują je również  konsultanci muzealni. Wnioski bywają szokujące! 

Jak to działa w internecie?

Heatmap to narzędzie UX wykorzystywane w analityce stron internetowych – służy do sprawdzania, jak poszczególne części witryny angażują odbiorców. Dzięki niej widać, gdzie użytkownicy najchętniej klikają, jak poruszają się po stronie, co przyciąga ich szczególną uwagę, a co omijają, na ile łatwo strona się scrolluje.

Obszary “gorące” (najbardziej angażujące) oznaczane są na czerwono), a “zimne” (najmniej angażujące) na niebiesko. Na mapie widać też kolory pośrednie – pomarańczowy, żółty, zielony czy fioletowy. Tworzenie takich map jest możliwe dzięki narzędziom analitycznym, które są podpięte pod większość profesjonalnych witryn (najbardziej znana aplikacja to HotJar). 

Na podstawie wyników można lepiej rozplanować układ treści na stronie, skuteczniej kierować użytkowników tam, gdzie chcemy, lepiej dostosować stronę do korzystania na smartfonie, sprawić, żeby więcej odwiedzających stało się kupującym, zwiększyć czas przebywania w serwisie itp. 

Gorące i zimne eksponaty

Mapy punktów “gorących” i “zimnych” stosuje się też do analizy wystaw. Pokazują one, które eksponaty przyciągają największą uwagę, gdzie ludzie się zatrzymują na dłużej, gdzie ledwie rzucają okiem, a co omijają. Nie muszę chyba dodawać – że to, że rzeczywistość często rozmija się z zamiarami muzealników? I ludzie niekoniecznie najchętniej oglądają to, co kuratorom i kustoszom wydaje się najważniejsze i najcenniejsze? 

Mapa pokazuje, jak naprawdę ludzie zwiedzają i co naprawdę oglądają. Dzięki temu możemy się zastanowić, dlaczego tak się dzieje i co możemy poprawić, żeby zwiększyć zauważalność i atrakcyjność tych obiektów, które wydają się warte zainteresowania odbiorców. 

Mając taką mapę i spoglądając na dane piętro/przestrzeń dość szybko możemy zorientować się, dlaczego:

  • najpopularniejsze eksponaty są tak atrakcyjne dla ludzi – np. są umieszczone na linii wzroku, dobrze oświetlone, interaktywne, zatrzymuje się tam dużo ludzi, co przyciąga kolejnych itp;
  •  a te które nam wydają się najważniejsze i najcenniejsze odbiorcy pomijają – np. są poza linią wzroku, nie prezentują się zachęcająco, obejrzenie ich wymagałoby zatrzymania się wśród strumienia przechodzących osób, są zbyt gęsto rozmieszczone, przez co przytłaczające itp. 

Jak używać heatmapy w muzeum?

Oczywiście fizycznej wystawy nie podepniemy pod aplikację do badania stron internetowych. Przez to zbieranie danych jest trudniejsze – trwa wolniej, danych jest mniej, a całość jest bardziej praco- lub kosztochłonna. Ale zdecydowanie warto! Zwłaszcza w przypadku wystaw stałych albo takich, które będą z nami dłużej niż kilka miesięcy albo jeśli zamierzamy robić w przyszłości podobne. 

Ale jak to zrobić? Sposobów jest kilka.

Ręczne tworzenie heatmap wystaw

Najtańszy sposób to przygotować uproszczone mapki sal ekspozycyjnych z naniesionymi obiektami i poprosić obsługę ekspozycji o zaznaczanie kolorowymi kropkami dwóch kategorii eksponatów:

  • na czerwono – najchętniej oglądane
  • na niebiesko – najrzadziej oglądane lub pomijane

Oczywiście ta metoda da nam uproszczone wnioski. Musimy zrezygnować z kolorów pośrednich. A same pomiary nie będą w pełni obiektywie – każdy może bowiem trochę inaczej szacować czas, a przy wielu odwiedzających nie wszystkie “zatrzymania” przy obiektach będą odnotowane. Musimy też pamiętać, że osoby czuwające nad ekspozycją mają również inne zadania. 

Dlatego warto ich obserwacje uzupełnić “dyżurami” innych osób, które będą się mogły skupić tylko na zaznaczaniu ścieżek poruszania się zwiedzających. Spędzenie przez kuratorów lub innych twórców wystawy kilku dni na ekspozycji i patrzenie, jak “prawdziwi ludzie” ją oglądają – oprócz tego że przyniesie dodatkowe dane – może być bardzo odkrywcze, a czasem pouczające dla naszych organizacji. 

Nawet jeśli dane nie będą super precyzyjne, to gwarantuję Wam, że już po kilku dniach takich obserwacji spojrzycie zupełnie inaczej na swoje wystawy i ich odbiór przez ludzi odwiedzających na co dzień muzeum.

Heatmapy wystaw wspomagane technologiami

Tutaj możemy wyróżnić dwa podstawowe systemy – zintegrowane z wystawą i niezależne. 

Pierwszy to taki, który jest od początku “wszyty” w wystawę. Dostajesz bilet albo token, który  moc uruchamiania różnych urządzeń na wystawie. Kiedy chcesz coś przeczytać, odtworzyć albo wejść w interakcję z jakimś obiektem, przykładasz bilet lub token do odpowiedniego urządzenia. A jednocześnie w systemie zostaje ślad po Twoim działaniu – wybór tego obiektu i decyzja o interakcji z nim, a być może nawet o czasie tam spędzonym.  

Drugi to system zewnętrzny, niezależny od scenariusza i treści wystawy. Coś jak elektroniczne kajdanki. Dostajesz opaskę, token, żeton do szatni albo inny przedmiot z zamontowanym w środku czujnikiem ruchu połączonym z nadajnikami rozmieszczonymi na wystawie. Dzięki temu Twoja ścieżka poruszania się po wystawie może być zarejestrowana w systemie. Oczywiście nie jest powiązana z Twoim nazwiskiem, wizerunkiem ani innymi danymi – chodzi wyłącznie o rysunek ścieżki i to, gdzie zatrzymujesz się dłużej.  

Najprościej byłoby wgrać taki system do audioprzewodników, które już działają na podobnej zasadzie – jeśli opisy uruchamiają się automatycznie po wejściu do jakiejś strefy, to są połączone z nadajnikami na wystawie. A odbiorcy są już przyzwyczajeni do chodzenia z nimi po ekspozycji. Wystarczyłoby więc wgrać w nie kolejny system – jeśli byłyby odpowiednio zaprojektowane. 

Zresztą, są już systemy wspierające nawigację po muzeum. Na świecie stosuje się m.in. iBeacon, Bluetooth Low Energy. Czyli technologie już mamy. Potrzebna byłaby jedynie ich adaptacja do naszych warunków. Ale najpierw trzeba chcieć. Bo jak się chce, to (prawie) wszystko jest możliwe.

Dlaczego warto?

Domyślam się, że zastosowanie odpowiednich technologii może być trudne z powodów finansowych. Ale zbliża się nowa perspektywa unijna i możliwość finansowania modernizacji muzeów i budowania wystaw stałych z tego źródła. A w walce o te środki trzeba teraz umieć udowodnić wpływ społeczny tego, co robimy i przekonać grantodawców, że w centrum naszych działań stoi człowiek: lokalna społeczność, turyści czy grupy, które mają utrudniony dostęp do kultury (np. dlatego, że nasza oferta jest zbyt specjalistyczna). Systemy wspierające projektowanie dla ludzi mogą być więc ważnym argumentem w staraniu się o unijne dofinansowania.

Ale! Pieniądze nie są potrzebne, żeby przestawić się na myślenie zorientowane na odbiorcę. Każda godzina spędzona na wystawie po to, żeby zobaczyć, jak zwiedzający z niej korzystają, każda obserwacja pracownika obsługi ekspozycji, każda odręczna mapa cieplna albo najzwyklejsza rozmowa ze zwiedzającym jest cenniejsza niż złoto. O ile oczywiście chcesz tworzyć wystawy dla ludzi, a nie dla siebie albo innych specjalistów.

Tekst powstał w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2024.

Jedna odpowiedź do „Heatmap, czyli mapa atrakcyjności wystawy”

  1. […] udoskonalania lub poprawiania ekspozycji również przydatne są narzędzia UX Design. Na przykład mapy ciepła – na konferencji był prezentowany system elektroniczny, niestety są to kosztowne […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *